Tuż po gali! Laureaci podsumowują festiwal T-Mobile Nowe Horyzonty

Urszula Lipińska 31-07-2016

Tamer El Said, Felipe Guerrero, Melissa Dullius i Gustavo Jahn opowiadają o swoim spotkaniu z nowohoryzontową publicznością i osobistym znaczeniu otrzymanych na festiwalu nagród.

Tamer El Said, zdobywca Grand Prix Międzynarodowego Konkursu Nowe Horyzonty za „Ostatnie dni miasta”

Ta nagroda jest najdroższa mojemu sercu. To pierwszy festiwal, na który przyjeżdżam cztery tygodnie po tym, jak urodził się mój syn. Cieszę się, że będę mógł podzielić się z nim tą szczególną nagrodą. Dostawałem już wyróżnienia na festiwalach, ale T-Mobile Nowe Horyzonty darzę szczególnym szacunkiem. Poruszyło mnie tu wszystko: piękno miasta, reakcja publiczności i szczodrość dyrektorów festiwalu. Otrzymanie tu nagrody, a już zwłaszcza Grand Prix – to było coś leżącego poza moimi marzeniami. Dla filmu ma ona niezwykłe znaczenie. „Ostatnie dni miasta” zrobiłem poza oficjalnym nurtem egipskiego kina i nagroda na pewno pomoże mu zdobyć publiczność w mojej ojczyźnie i krajach arabskich. Zrealizowałem ten film, stawiając opór zmianom, które w nim proponowano. Wierzyłem w słuszność własnej wizji. Wyróżnienie na takim festiwalu znaczy, że ludzie chcą mój film oglądać w takiej formie i dać mu szansę.

 


Felipe Guerrero, zdobywca Nagrody FIPRESCI Międzynarodowego Konkursu Nowe Horyzonty za film „Mroczne bestie”

Uznanie przez krytyków na wrocławskim T-Mobile Nowe Horyzonty wiele dla mnie znaczy. Pomoże mojemu filmowi w dalszym krążeniu po festiwalach i premierze, którą niedługo mam w Kolumbii. Tam „Mroczne bestie” pojawią się już ze znaczkiem jakości Nowych Horyzontów. Cieszę się tym bardziej, że ten festiwal obserwowałem od dawna. Znałem jego profil i program, dla mnie to renomowane wydarzenie. Rozmowom z publicznością przyglądałem się na seansach innych filmów. To niesamowite, że ludzie potrafią tu tak dyskutować o kinie trudnym i niedostępnym. Przy okazji „Mrocznych bestii” między mną a widownią otworzył się dyskurs na poziomie, którego nie doświadczyłem nigdy wcześniej. Oglądałem we Wrocławiu „Mimosas” Olivera Laxe’a, który należy do bardzo dziwnych filmów. A widownia zareagowała na niego wspaniale – seans zaczął się przy pełnej sali i przy pełnej zakończył. Bardzo mi miło, że dzięki możliwości pokazania tu filmu i nagrodzie zostałem zaakceptowany w „nowohoryzontowej rodzinie”. To dla mnie duże wyróżnienie. 

 


Melissa Dullius i Gustavo Jahn, wyróżnieni w Międzynarodowym Konkursie Filmy o Sztuce za film „Bardzo romantycznie”

Nagroda zawsze znaczy, że film spotkał „swoją widownię”. Życie naszej produkcji w ten sposób zostało wydłużone i ma to dla nas szczególne znaczenie. Obserwowaliśmy, jakie tytuły i koncepcje prezentowano w Międzynarodowym Konkursie Filmy o Sztuce. Był to przekrój bardzo różnego kina. My przywieźliśmy tu fikcję i spotkaliśmy publiczność, która z otwartym i wielkim sercem podeszła do naszej propozycji. Polskie kino ma długą tradycję i to widać w tym, jak się rozmawia z waszą widownią. Zaimponowało nam, że widzowie znaleźli w naszym filmie nowe rzeczy. Nawet takie, których my sami wcześniej nie dostrzegliśmy. To było dla nas istotne, bo zrobiliśmy intymne kino i każdy seans to dla nas osobiste przeżycie. Nagroda stanowi przyjemne zwieńczenie czasu, który spędziliśmy we Wrocławiu. 

 

 

czytaj także

zobacz także