Polish Days: Filmy, które nadejdą [WYDARZENIE T-Mobile Nowe Horyzonty]

Urszula Lipińska 29-07-2016

Polish Days rosną z roku na rok. Na każdą edycję tego wydarzenia zjeżdża coraz więcej gości z całego świata. Przez dwa dni zaprezentowano 18 projektów na różnych etapach produkcji i sześć ukończonych filmów.

Jeśli wszystkie filmy przewijające się podczas tegorocznych Polish Days zostaną nakręcone, najbliższe lata w naszych kinie zapowiadają się co najmniej ciekawie. Wreszcie pojawiają się w nim opowieści science fiction („Człowiek z magicznym pudełkiem” Bodo Koxa), film gangsterski („Droga przez las” Bartosza Warwasa) czy thriller („Wilkołak” Adriana Panka). Te, ale także inne projekty zaprezentowano podczas pierwszego dnia Polish Days. Obok nich pojawiły się m.in. najnowszy film Grzegorza Jaroszuka („Droga do domu”), Piotra Złotorowicza („Eloe”) i polsko-francuska animacja „Zeycie uratował mi towarzysz Stalin”. Jej autorami są Kamila Kubiak i Olivier Patté.

Akcja dwóch innych filmów będzie osadzona we Włoszech. Pierwszy z nich, „Poza sezonem”, nakręci debiutująca w pełnym metrażu Aga Woszczyńska. Jej krótki metraż, „Fragmenty”, miał premierę na festiwalu filmowym w Cannes. „Poza sezonem” będzie poniekąd kontynuacją tamtego filmu, choćby ze względu na to, że główne role zagrają w nim ci sami aktorzy – Agnieszka Żulewska i Dobromir Dymecki. Natomiast drugi „włoski” projekt to „Volterra” Jacka Borcucha. W nim z kolei mieszkającą w Toskanii emigrantkę, pisarkę i noblistkę zagra Krystyna Janda. Scenariusz do filmu Borcuch napisał wraz ze Szczepanem Twardochem.

Z jednym z bardziej nietypowych pomysłów przyjechał do Wrocławia Kristoffer Rus. Jego „Masakra profana” opowiada o prowadzącym imprezowe życie chłopaku, któremu pewnego dnia objawia się Matka Boska. Wtedy okazuje się, że wszystko, co lubił, stoi w opozycji do jego nowej, duchowej misji. Rus chce w tym filmie pokazać współczesną Polskę w konflikcie pomiędzy katolickimi wartościami i wolnością liberalnego świata.

Podczas drugiego dnia Polish Days pokazano filmy na końcowych etapach produkcji. Wśród nich znalazły się najnowsze projekty Grega Zglińskiego („Zwierzęta”), Macieja Pieprzycy („Jestem mordercą”), Agnieszki Holland („Pokot”) i Kasi Adamik („Amok”). Pojawiły się również dwie animacje – „Loving Vincent” Doroty Korbieli, nad którym pracowało 97 malarzy, i „Another Day of Life” Ra la de la Fuente i Damiana Nenowa, bazujący na książce Ryszarda Kapuścińskiego. Będzie to pierwszy polski film oparty na twórczości tego autora. W programie zaprezentowano także dwa projekty eksperymentalne. „Biuro budowy pomnika” Karoliny Breguły będzie miało swoją premierę na zbliżającym się Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Z kolei „Las” Joanny Zastróżnej powstał na podstawie „Czekając na Godota” Samuela Becketta. Główne role w filmie zagrali Andrzej Chyra i Eryk Lubos. 

Dopełnieniem programu były „Ptaki śpiewają w Kigali” Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego. Ten kręcony w Afryce od wielu lat film jest ostatnim projektem zmarłego blisko dwa lata temu reżysera. Stawkę zamknęło „Bikini Blue” Jarosława Marszewskiego. Będzie to osadzony w 1953 roku dramat z Tomaszem Kotem w roli głównej. 

Częścią Polish Days były również zamknięte pokazy ukończonych polskich filmów. Przedstawiciele zagranicznych festiwali, firm dystrybucyjnych i agenci sprzedaży mogli obejrzeć sześć produkcji. Znalazły się wśród nich: „Knives Out” Przemysława Wojcieszka, „Komunia” Anny Zameckiej, „Królewicz Olch” Kuby Czekaja, „Ostatnia rodzina” Jana P. Matuszyńskiego, „Fale” Grzegorza Zaricznego i „Photon” Normana Leto. 

 

Każdy z tych filmów, podobnie jak każdy z prezentowanych podczas Polish Days projektów, został starannie wyselekcjonowany spośród propozycji zgłoszonych przez polskich producentów. Organizatorzy od lat dbają, aby to towarzyszące festiwalowi wydarzenie sprawdzało się w przede wszystkim w dwóch rolach. Ma ono prezentować polskie kino z międzynarodowym potencjałem i pokazywać jak bardzo jest ono różnorodne - każdy ma w nim szansę znaleźć coś dla siebie. Goście Polish Days szukają na nich różnych rzeczy: filmów do dystrybucji, kina do festiwalowych programów albo produkcji, do których mogliby się przyłączyć. To wydarzenie od lat z coraz większymi sukcesami łączy jednych z drugimi. Polskim filmom daje to szansę na znalezienie partnerów i funduszy poza Polską oraz coraz okazalszą obecność w międzynarodowym krwiobiegu kina.

 

czytaj także

zobacz także