„Góra”: Kobieta samotna [RECENZJA T-Mobile Nowe Horyzonty]

Marta Bałaga 29-07-2016

Jak zauważył kiedyś Czechow, jeśli w pierwszym akcie na ścianie wisi strzelba, w kolejnym ktoś zapewne z niej wystrzeli. Debiutancki film izraelskiej dziennikarki i reżyserki Yaelle Kayam, zaprezentowany na festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty w sekcji Panorama, po raz kolejny potwierdza tę dobrze znaną regułę. Na tym kończy się jednak jego przewidywalność.

 Tzvia (doskonała Shani Klein, znana między innymi z „Zero motywacji” Talyi Lavie) to ortodoksyjna Żydówka i matka czworga dzieci mieszkająca na cmentarzu położonym na Górze Oliwnej w Jerozolimie. Jej mąż, nauczyciel jesziwy, znacznie więcej uwagi poświęca pracy niż rodzinie. Tzvia widzi go tylko podczas porannej modlitwy i coraz częściej spędza dni w zupełnej samotności. Choć przypadkowo poznanym ludziom przechwala się, że z okien kuchni ma widok na Wzgórze Świątynne, życie z dala od świata zaczyna jej coraz bardziej ciążyć. A narastająca frustracja popycha do coraz dziwniejszych zachowań.

„Mniej znaczy więcej” – utrzymywał legendarny architekt Ludwig Mies van der Rohe, wzbudzając popłoch wśród kolegów po fachu. Najwyraźniej to słynne stwierdzenie da się zastosować także do zasad rządzących kinem.

„Góra” udowadnia, jak wiele da się przekazać za pośrednictwem minimalnych środków. Ograniczając miejsce akcji do ciągnącego się po horyzont cmentarza, gdzie znudzona Tzvia wypala kolejne papierosy, słucha opowieści arabskich robotników i podgląda przez lornetkę prostytutki obsługujące na grobach klientów, Yaelle Kayam pokazuje, że nawet miejsca powszechnie uważane za święte są tak naprawdę przede wszystkim ludzkie.

To film, który bezgłośnie krzyczy. Zupełnie jak jego pochowana żywcem bohaterka.

czytaj także

zobacz także