Fantasmagoryczna podróż. „River of Fundament” Matthew Barneya i Jonathana Beplera [WYDARZENIE T-Mobile Nowe Horyzonty]

Natalia Gruenpeter 28-07-2016

Wydarzeniem specjalnym T-Mobile Nowe Horyzonty jest pokaz monumentalnego widowiska „River of Fundament”. Sześciogodzinna opera Matthew Barneya i Jonathana Beplera szokuje kontrastami: egipska mitologia łączy się tutaj z historią amerykańskiej motoryzacji, a patos i ezoteryka sąsiadują z ekstremalnym brudem.

Dzieło Amerykanina opowiada o powracającym z zaświatów Normanie Mailerze, amerykańskim pisarzu, z którym Barney miał okazję współpracować podczas realizacji jednej z części cyklu „Cremaster”. Pomiędzy artystą a pisarzem nawiązała się wówczas nić porozumienia, która w monumentalnej operze znajduje metafizyczną kontynuację. Punktem wyjścia jest kontrowersyjna powieść „Starożytne wieczory”. – Mailer twierdził, że tylko Barney jest w stanie w swojej nieujarzmionej wyobraźni podjąć próbę ekranizacji jego powieści. W ten sposób artysta rozpoczął pasmo performansów, które zawiodły go w stronę „River of Fundament” – mówi Wojciech Delikta, historyk sztuki i kurator retrospektywy Barneya.

Duchowy sobowtór

– Po raz pierwszy Barney stara się przenieść treść książki na język filmu, ale „River of Fundament” nie jest wierną adaptacją powieści – dodaje Delikta. – Barney przyzwyczaił już swoją publiczność do tego, że tworzy kolaże fantasmagorycznych wizji, których w żaden sposób nie da się streścić ani opisać płynnym wątkiem narracyjnym.

Amerykański artysta wciela się tutaj w Ka Normana Mailera, czyli tę część duszy, która wedle staroegipskich wierzeń jest energetycznym jądrem człowieka. Autor „Starożytnych wieczorów” jest zatem nie tylko pierwszoplanowym bohaterem, ale i duchowym opiekunem „River of Fundament”. Barney pełnymi garściami czerpie ze starożytnych wierzeń, aby przywołać go ze świata umarłych i opowiedzieć o Ameryce ogarniętej motoryzacyjną obsesją. – To wszystko splata się w postaci trójaktowej filmowej opery. Biorąc pod uwagę skalę przedsięwzięcia, jest to dotychczas największe dzieło Barneya – mówi Delikta.

Artysta na krańcach wyobraźni

Znając upodobanie Barneya do tworzenia złożonej mitologii, możemy spodziewać się gęsto utkanego materiału, w którym wszystko będzie nośnikiem ukrytych znaczeń: metale, minerały, barwy, nawet marki samochodów. Amerykański artysta, słynący z dążenia do totalnej kontroli nad dziełem, w jednej sferze jednak wciąż polega na bliskim współpracowniku. Muzykę do jego prac od wielu lat tworzy Jonathan Bepler. Jego kompozycje usłyszymy też w „River of Fundament”, wspólnym dziele duetu.

W organiczny sposób łączą się tu nie tylko film i muzyka, ale też inspiracje literackie, performanse czy instalacje. Dodatkowych smaczków dostarcza obsada. Na ekranie wypatrywać można takich osobistości, jak Salman Rushdie, Jonas Mekas, Jeffrey Eugenides czy Debbie Harry. – Są to postacie zarówno z kręgu Barneya, ze śmietanki artystycznej i intelektualnej Nowego Jorku, jak też przyjaciele samego Normana Mailera, którzy zgodzili się wziąć udział w „River of Fundament”, aby w dosyć niekonwencjonalny sposób złożyć hołd zmarłemu pisarzowi – zauważa Wojciech Delikta.

Bez kompromisów

Wrocławskie pokazy „River of Fundament” to polska premiera opery. Każda projekcja wymaga zgody słynącego z perfekcjonizmu Barneya, który dba o to, żeby jego dzieła prezentowane były w miejscach spełniających najwyższe standardy wizualne i akustyczne. – Barney jest niezwykle wierny sobie i to jest uwodzicielskie w jego sztuce. Nie idzie z nikim na kompromisy, a od swoich widzów wymaga właściwie takiego samego wysiłku, jaki sam wkłada w swoje projekty – mówi Wojciech Delikta. Historyk sztuki zachęca do tego, aby zmierzyć się z formułą sześciogodzinnej opery – „River of Fundament” jest dziełem, które wymaga wysiłku nie tylko psychicznego, ale także fizycznego.

 

Roman Gutek, dyrektor MFF T-Mobile Nowe Horyzonty, o „River of Fundament”

Kiedy dowiedziałem się, że Matthew Barney pracuje nad projektem „River of Fundament”, zacząłem śledzić rozwój tego przedsięwzięcia i koniecznie chciałem je pokazać w Polsce. To nie jest sfilmowana opera ani film, ale swoista hybryda, która łączy różne dziedziny sztuki. To ważne dla idei festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty, na którym przenikają się kino, muzyka, sztuki wizualne.

Pokazy „River of Fundament” w Narodowym Forum Muzyki są unikalnym wydarzeniem także dlatego, że trzeba spełnić wiele warunków, aby zaprezentować publiczności dzieło amerykańskiego artysty. Bardzo wysokie są wymagania, jakie sam Barney i reprezentujący go Manchester International Festival stawia miejscom, w których dzieło jest pokazywane. Artysta musi zaakceptować każdą salę, a pokazy wymagają idealnego nagłośnienia, które również jest pod nadzorem techników z Manchesteru.

Nieprędko ten projekt zostanie w Polsce ponownie pokazany, tym bardziej że w jednym kraju „River of Fundament” można wyświetlić tylko pięciokrotnie, ani jeden raz więcej. Wyjątkowe i unikalne jest więc nie tylko samo dzieło, ale także warunki, w jakich zostanie zaprezentowane publiczności. Prawa do pokazów są bardzo drogie. We Wrocławiu odbywają się dzięki dofinansowaniu z Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016.

Not. NG

„River of Fundament” obejrzeć można na dwóch pokazach 29 i 30 lipca w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu. Publiczność może liczyć na bezpłatny katalog zredagowany przez Wojciecha Deliktę, będący przewodnikiem po zawiłym świecie Barneya. Sześciogodzinną projekcję podzielono dwoma antraktami.

czytaj także

zobacz także