„Magiczna substancja we mnie”. Muzyka na rozdrożu [RECENZJA T-Mobile Nowe Horyzonty]

Natalia Gruenpeter 27-07-2016

Mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje. Pokazywany na T-Mobile Nowe Horyzonty dokument „Magiczna substancja we mnie” pokazuje, że jest też doskonałym pretekstem do rozmowy o historii, tradycjach i geopolitycznych interesach.

Jumana Manna ukończyła w Kalifornii studia pod nazwą estetyka i polityka. W swoim dokumencie pokazuje, że to skrzyżowanie jest interesującym polem artystycznych poszukiwań. W szczególności dotyczy to obszaru geograficznego, który interesuje artystkę. Manna odwiedza między innymi Jeruzalem, w którym Robert Lachmann, niemiecko-żydowski muzykolog, założył w latach trzydziestych Archiwum Muzyki Orientalnej.

Lachmann staje się dla Manny kimś w rodzaju przewodnika, który daje punkt odniesienia w podróży po muzycznych tradycjach tego podzielonego, targanego konfliktami regionu. W jednym z przywołanych cytatów badacz stwierdza, że niemożliwe jest studiowanie muzyki Wschodu i uniknięcie uwikłania w przeszłość. To ona wyznacza tutaj religijne, polityczne i kulturowe granice.

Reżyserka nie ma jednak ambicji stworzenia wyczerpującego przewodnika ani po geopolityce regionu, ani po tradycjach muzycznych. Przyjęła raczej fragmentaryczną formułę, w której zestawia ze sobą krótkie wywiady z rozmówcami oraz wykonywane przez nich utwory. Jako narratorka odczytuje zaś z offu fragmenty pism Lachmanna. To one zanurzają dokument w przeszłości, którą niemiecki badacz uznał za jeden z najważniejszych wymiarów wschodniej muzyki. Manna przygląda się też światu i dokumentuje codzienność, choć robi to w sposób odrobinę oderwany od rzeczywistości. Poetyka beznamiętnej rejestracji zmusza do refleksji nad relacją autorki ze światem, możliwością zbliżenia się do niego, zrozumienia rządzących nim reguł.

czytaj także

zobacz także