David Pope: Wiedza to siła [ROZMOWA T-Mobile Nowe Horyzonty]

Urszula Lipińska 27-07-2016

Chciałbym, żeby producenci po tych zajęciach rozmawiali z reżyserami o historii, a reżyserzy wiedzieli, czym jest budżet – mówi David Pope, ekspert Studia Nowe Horyzonty.

Urszula Lipińska: Dlaczego to takie ważne, aby producenci, reżyserzy i scenarzyśc wiedzieli, jak działa biznes filmowy?

David Pope: Wiedza to siła. Im więcej wiesz, tym sprawniej będziesz poruszał się po branży filmowej. Wiedza pomaga pisarzom i reżyserom celniej pozycjonować w branży siebie i swój projekt, lepiej go rozwinąć, sprzedać, dystrybuować. Na robieniu filmu spędza się dwa, trzy albo cztery lata. Dobrze wiedzieć, jak pozyskać dla niego jak najlepsze rozpowszechnianie, jak filmy podróżują i gdzie najlepiej się z nimi udać. 

Czy nie uważasz, że większa wiedza czasami zagraża filmowcom – szczególnie unikatowości i szczerości ich wizji? Łatwo je zgubić w sieci oczekiwań narzucanych przez branżę.

– Im więcej wiesz o tym, jak pracuje przemysł filmowy, tym lepiej możesz chronić to, co w twoim projekcie jest dla ciebie najważniejsze. Stale zachęcam ludzi, żeby byli sobą i wiedzieli, jakie rzeczy chcą w projekcie zachować. Nie warto udawać kogoś innego. Istotą takich inicjatyw jak Studio Nowe Horyzonty jest łączenie się ludzi. Oni mogą – teraz lub w przyszłości – zrobić coś razem. Pod takim kątem wszyscy tu na siebie patrzą. Myślą i pytają sami siebie: czy byłbym w stanie spędzić z tą osobą dwa czy trzy lata, pracując nad wspólnym filmem? Dlatego warto pozostać autentycznym, bo prędzej czy później wyda się, czy inwestycja we współpracę się opłaca. W świecie filmu szuka się fantastycznych projektów, ale o kolaboracji rozstrzygnie to, czy ludzie będą chcieli ze sobą współpracować. 

Prowadzisz Studio Nowe Horyzonty od lat. Jakie zmiany w młodych filmowcach zaobserwowałeś?

– To już czwarta edycja i za każdym razem cieszę się, że mogę tu wrócić. Widzę, że młodzi filmowcy są coraz bardziej otwarci na koprodukcje. Chcą robić filmy podróżujące po świecie i mają coraz więcej wiedzy o tym, jak działa branża. Dużo głębiej analizują swoje projekty pod kątem międzynarodowego potencjału. Mówię im jednak zawsze, żeby nie lekceważyli lokalnego rynku. Agenci sprzedaży na pewno będą przyglądali się temu, jak pracuje na nim twój film. 

Dlaczego tak ważne jest dla Ciebie łączenie w studiu przedstawicieli różnych profesji: reżyserów, producentów i scenarzystów?

– Zależy mi, żeby tworzyli społeczność – to najcenniejsza rzecz, którą mogą wynieść z warsztatów. Nie muszą od razu robić wspólnych projektów. Może wrócą do siebie za dziesięć lat, a może nigdy nie zrobią nic razem. Ale spotkanie twarzą w twarz jest najlepszą rzeczą, jaka może im się przydarzyć w tej branży. 

Czy takie działanie ma na celu także budowanie wyobrażenia, jak na film patrzy się z perspektywy innego zawodu?

– Myślę, że to ważne, aby rozumieć, jak na projekt patrzy druga strona. Istotne jest także, żeby wiedzieć, co nas łączy, ale również co nas dzieli. Chciałbym, żeby po tym studiu producenci odważniej rozmawiali z reżyserami o historii ze scenariusza, a reżyserzy mieli wiedzę o budżecie. To pomaga wspólnie rozwiązywać problemy. Na przykład, producent nie potrafi z czegoś wybrnąć i wtedy może przyjść reżyser i powiedzieć: mogę to zrobić inaczej i ciebie będzie to kosztować mniej. Innego dnia może przyjść producent i uznać, że jest w stanie pomóc twórcy z czymś, czego on sam nie potrafi rozwiązać.

Czyli Studio Nowe Horyzonty uczy także zdobywania pewności siebie i umiejętności bronienia własnego projektu?

– Dla wielu filmowców to studio jest pierwszym doświadczeniem pracy w większej grupie. Na pewno chodzi też o budowanie pewności siebie. To ważne podczas pitchowania i prezentowania projektów – widzę, że niektórzy muszą przełamać barierę nieśmiałości, żeby w ogóle do kogoś dotrzeć. Ale w studiu bardziej chodzi mi o nauczenie uczestników budowania zaufania. To coś, co nie bierze się z powietrza – trzeba poświęcić temu czas i energię. Zaufanie jest podstawową sprawą w pracy długodystansowej i pomaga w rozwiązywaniu problemów.

Jaka jest według Ciebie najważniejsza lekcja dla ludzi opuszczających Twoje studio?

– Chciałbym wypuszczać z tego studia ludzi zainspirowanych do dalszego działania. Każdy filmowiec do pewnego momentu musi pracować sam nad swoim projektem, ale dobrze, jeśli raz na jakiś czas dostanie z zewnątrz energię do dalszego działania.

Rozmawiała Urszula Lipińska

czytaj także

zobacz także