"Toni Erdmann". One Man Show [RECENZJA T-Mobile Nowe Horyzonty]

Piotr Czerkawski 24-07-2016

Tom Waits przekonywał w jednym z wywiadów, że czuje się mentalnie młodszy od swego najstarszego syna. Po obejrzeniu „Toniego Erdmanna” jesteśmy w stanie go zrozumieć.

W porównaniu z ułożoną, robiącą karierę w korporacji córką tytułowy bohater filmu Maren Ade przypomina łobuziaka, który dopiero co wrócił z podwórka. Niemiecka reżyserka bynajmniej nie stara się jednak piętnować niepoprawnego kawalarza. Wręcz przeciwnie, udowadnia, że jego chuligańskie wybryki stanowią największy dowód miłości, jaki może okazać córce.

Erdmann, teutoński sobowtór Big Lebowskiego, pojawia się w życiu dawno niewidzianej Ines bez zapowiedzi. Efekt zaskoczenia przydaje się do tego, by przewrócić uporządkowane życie córki do góry nogami, zastąpić wysokie niskim i wprowadzić na ekranie atmosferę niekończącego się karnawału. Swoją misję Toni wykonuje jednak bez złośliwej satysfakcji. Zamiast ukarać Ines za niewłaściwe życiowe wybory, mężczyzna stara się skłonić ją do przewartościowania priorytetów.

Ade okazuje się pilną uczennicą Erdmanna i chciwie przejmuje charakteryzującą mężczyznę brawurę. Niemiecki film – tak jak jego bohater – nie idzie na żadne ustępstwa, jest hałaśliwy, rubaszny i szargający świętości. Choć teoretycznie powinien irytować, niemal trzy godziny projekcji mijają jednak błyskawicznie jak pojedynczy cyrkowy numer.

„Toniego Erdmanna” ogląda się tak dobrze pewnie dlatego, że pozornie sztubacki film Ade skrywa w sobie zaskakującą wielowymiarowość. Niemka potrafi połączyć sarkazm z czułością, a ze swego dzieła uczynić najbardziej przekonującą opowieść o rodzinnym pojednaniu od czasu „Body/Ciała” Szumowskiej. Gdy ma się tę świadomość, tym bardziej boli decyzja canneńskiego jury, które postanowiło zignorować rewelacyjne recenzje krytyków i nie przyznawać „Toniemu Erdmannowi” żadnej nagrody. Zapewne nobliwe gremium bało się po prostu, że tytułowy bohater, z knajackim uśmiechem na ustach, zepsuje mu zabawę, odda mocz na czerwony dywan i zdzieli w twarz przewodniczącego.

czytaj także

zobacz także