„Operation Avalanche”. Filmowcy na Księżycu [RECENZJA]

Urszula Lipińska 21-07-2016

Fałszywy dokument, fałszywi reżyserzy, fałszywe lądowanie na Księżycu i fałszywe odtworzenie fałszywego lądowania na Księżycu. Wszystkie te atrakcje znajdziecie w jednym filmie – pokazywanym w Panoramie „Operation Avalanche” Matta Johnsona.

Rok 1967. Zimna wojna trwa w najlepsze, choć w filmie Johnsona rozgrywa się raczej na drugim planie. Na pierwszym prym wiodą dwaj młodzi i ambitni agenci Matt Johnson i Owen Williams (grani przez Matta Johnsona i Owena Williamsa). Ich życie kręci się głównie wokół wyścigu, kto pierwszy stanie na Księżycu. Wynik tego starcia ma bowiem znaczenie w każdym możliwym wymiarze – od politycznego począwszy, na emocjonalnym skończywszy. Chcąc wybić się na prowadzenie, Johnson i Williams obmyślają chytry plan: w przebraniu dokumentalistów postanawiają odtworzyć powodzenie misji lądowania na Księżycu.

Jednak zamiast gładko postępującej akcji następują mnożące się komplikacje: nic nie jest takie, jakim się na początku wydawało. Rzeczy, które wydawały się istnieć, nagle okazują się fantazją lub sztucznym tworem, a tajemnice mnożą się w najlepsze. Z czasem w całą intrygę zostaje nawet zamieszany Stanley Kubrick – i wtedy wszystko już kompletnie wymyka się spod kontroli.

Szaleństwo postępuje w filmie Matta Johnsona z każdą minutą. Absurd goni absurd, niedorzeczność goni niedorzeczność. Ciężko nawet ustalić, czym ten film jest, tak płynnie jego autor porusza się między materią fabuły, dokumentu, mock-dokumentu i ujęciami archiwalnymi. Niezależnie jednak od tego, gdzie jesteśmy: poczucie humoru wyraźnie nie opuszczało twórców nawet na minutę – i z powodzeniem przelało się na ekran. „Operation Avalanche” tryska żartami, slapstickowymi sytuacjami i gagami. Kiedy już wydaje się, że Matt Johnson nie jest w stanie przeskoczyć sam siebie, za chwilę okazuje się, że stokrotnie się myliliśmy. 

Najważniejsze w tej układance jest jednak to, że powstała ona z niemożliwej do ukrycia miłości reżysera do kina i ogromnej pasji, przebijającej z absolutnie każdej klatki tego filmu. 

 

czytaj także

zobacz także