Kiedy zapada noc, zaczyna się szaleństwo [sekcja nocne szaleństwo T-Mobile Nowe Horyzonty]

Marta Bałaga 21-07-2016

Współczesne westerny? Kino grozy? A może kreskówki dla dorosłych? W programie 16. edycji T-Mobile Nowe Horyzonty roi się od niespodzianek.

Maraton festiwalowy wypełniają nie tylko projekcje nowych i starych filmów czy spotkania z mistrzami kina. Jak zaznacza Grzegorz Kurek, kurator sekcji Nocne Szaleństwo, wrocławski festiwal to przede wszystkim doskonały pretekst do tego, żeby przyjrzeć się najnowszym dokonaniom współczesnego kina gatunkowego, czasem uznawanego za ginące albo już wymarłe. 

Nie tak dawno na Dzikim Zachodzie

– Ostatnio pojawia się coraz więcej ciekawych, odważnych westernów, zarówno festiwalowych, jak i bardziej rozrywkowych – mówi z entuzjazmem Kurek. – Myślę, że można wręcz mówić o pierwszych oznakach revivalu gatunku. „Bandyci i aniołki” JT Mollnera bardzo fajnie wpisują się w to ożywienie. Reżyserowi idealnie udało się tu uchwycić specyficzną dosadność, która cechuje arcydzieła spod znaku spaghetti westernu. Zwłaszcza te, które wyszły spod ręki Sergia Corbucciego. To pomysły zanurzone jedną nogą we włoskiej pulpie, nie do końca na serio, gdzie zarówno postacie, jak i fabuła podszyte są rodzajem makabrycznej karykatury. A jako bonus: wielkooka córka Clinta Eastwooda w głównej roli kobiecej! Oraz Chad Michael Murray. Osoby urodzone pod koniec lat 80. będą wiedziały, o co chodzi.

Fantazmaty i fetysze

Najwyraźniej nie tylko western wciąż fascynuje filmowców. Wśród zapomnianych nieco gatunków, na które twórcy ponownie zwracają uwagę, jest także włoskie giallo – popularny kilkadziesiąt lat temu nurt we włoskim kinie grozy, którego niezapomnianym przedstawicielem był między innymi Dario Argento. – Na T-Mobile Nowe Horyzonty pojawiło się w ostatnich latach kilka tytułów, które wpisują się w nurt neogiallo – zauważa Kurek. – Także najnowszy film Nicolasa Windinga Refna. Być może taka popularność tego najbardziej wysmakowanego estetycznie wśród horrorów związana jest z ogólnym zwrotem współczesnej kultury w stronę fetyszyzmu? Bez względu na przyczynę „Francesca” Luciana Onettiego to inkarnacja doskonała. Film – wehikuł czasu, który z wielką miłością dokonuje rekonstrukcji świata włoskich horrorów z lat 70. Klatka po klatce, rekwizyt po rekwizycie i jedna marnie zsynchronizowana kwestia po drugiej – twierdzi selekcjoner.

Kreskówki dla dorosłych i oślizgły dusiciel

– Chciałem w tym roku poszerzyć program o animację – przyznaje Grzegorz Kurek. – Rozglądałem się więc za czymś, co by pasowało do klimatu Nocnego Szaleństwa. Tak trafiłem na „Psychonautów, zapomniane dzieci”. 

Film hiszpańskich reżyserów Alberta Vásqueza i Pedra Rivery opowiada o katastrofie ekologicznej, jednocześnie bawiąc się stylem.

– Mamy tu pewien rodzaj niewinności stylistycznej, lecz fabularnie jest to film bardzo mroczny i po prostu smutny. „Psychonauci, zapomniane dzieci” to postapokaliptyczna baśń o skazanej na klęskę próbie ucieczki z umierającego świata. Ten kontrast formy i treści niesie ze sobą dużą siłę oddziaływania – wyjaśnia Kurek. 

Zupełnie jak cała sekcja Nocne Szaleństwo, której kwintesencję stanowi „Oślizgły dusiciel” Jima Hoskinga. 

Film, który kilkadziesiąt lat temu mógłby pewnie nakręcić sam John Waters, „The Guardian” określił jako „ostoję obrzydliwości i zdeprawowania”. 

– To dziwaczny, kuriozalny, surrealistyczny, pełen obrzydliwości i perwersji film – mówi Grzegorz Kurek. – A jednocześnie w jakiś sposób radosny i tryskający dobrą energią i zdrowym zdziwieniem typu „WTF?”. Idealnie pasuje do nocnych seansów, luźnej atmosfery i głośnych sporów już w trakcie seansu. Nie sposób też traktować go do końca na serio, więc mam nadzieję, że te spory nie skończą się rękoczynami!

Trudno oprzeć się wrażeniu, że Jim Hosking wcale nie miałby nic przeciwko takiemu finałowi. W końcu, jak zauważył kiedyś Terry Pratchett, w tym właśnie punkcie język potoczny rezygnuje i wychodzi na piwo. 

 

czytaj także

zobacz także