„Serce psa". [RECENZJA]

Anna Tatarska 21-07-2016

„Kiedy moja matka odchodziła z tego świata, rozmawiała ze zwierzętami, które widziała na suficie pokoju. Dziękuję za zaszczyt bycia z Wami. Powiedzcie zwierzętom. Powiedzcie wszystkim zwierzętom – to były jej ostatnie słowa”. Łagodny, ale mocny głos Laurie Anderson jest z widzem w każdej minucie tej unikalnej filmowej opowieści. Otula go i wpiera, nie opuszcza ani na krok.

Zwykle forma eksperymentalnego eseju kojarzy się z artystowską pretensją, galeryjną sztucznością. Ale w „Sercu psa”, choć przeplatają się tu wizualne formaty i konwencje, wszystko organicznie znajduje swoje miejsce.

W ramach jednej filmowej kompozycji oryginalne animacje przenikają się z roztopionymi w słonecznych promieniach lub ziarniście rozproszonymi filmikami z kamery Super 8 i cyfrowymi nagraniami z iPhone'a, pod powieką migoczą rozlane plamy światła. Równie szeroka, co gama wykorzystanych technik, jest paleta emocji, jakimi Anderson przesyca ekranowy świat.

Artystka rozważa zapisy Tybetańskiej Księgi Umarłych. Jako pryzmaty, przez które przefiltrowuje jej zapisy, wybiera relację z bliskimi, którzy odeszli. Zmarli ukochani to przedstawiciele całkiem odmiennych, choć często blisko w życiu powiązanych gatunków – matka artystki i jej terier Lolabelle. Gdzieś między wierszami jej partner, zmarły w 2013 roku Lou Reed. Księga zakazuje płakać po Umarłych, dlatego też Anderson nie komponuje utrzymanego w mrocznych barwach epitafium.

Łagodnym gestem zabiera widza w głęboko terapeutyczną podróż po ulotnych zakątkach jestestwa, ale nawet w najmroczniejszych jego zakamarkach znajduje piękno. Wytrawna opowiadaczka zgłębia naturę sztuki opowiadania. Między nawiązaniami do tragedii z 11 września i cytatami z Wittgensteina, z buddyjskim spokojem bada ulotność życia i naturę miłości.

Linie życia jej i Lolabelle przenikają się niepostrzeżenie, a w pieskim życiu Anderson odkrywa tajemnicę człowieczeństwa. Według Davida Foster Wallace'a każda historia miłosna jest historią o duchach i w „Sercu psa” ta teoria znajduje potwierdzenie.

USA 2015, reż. Laurie Anderson.

 

zobacz także