"Zjednoczone Stany Miłości". Transformacja bez wolności i perspektyw [RECENZJA]

Piotr Guszkowski 21-07-2016

W domach z betonu nie było wolnej miłości – przekonuje Tomasz Wasilewski. A przynajmniej nie mogą na nią liczyć bohaterki "Zjednoczonych Stanów Miłości": cztery kobiety w różnym wieku mieszkające po sąsiedzku na prowincjonalnym blokowisku na początku lat 90-tych.

Recenzja filmu "Zjednoczone Stany Miłości": *****

Agata (Julia Kijowska) miota się pomiędzy zakazanym uczuciem a wypalonym małżeństwem. Nauczycielka rosyjskiego Renata (Dorota Kolak) wzdycha do sąsiadki Marzeny (Marta Nieradkiewicz). W mieszkaniu dziewczyny leży przykurzona korona wicemiss piękności, ale brakuje męża pracującego w RFN. Siostra Marzeny, wyniosła dyrektorka szkoły Iza (Magdalena Cielecka), ma od sześciu lat romans z ojcem jednej z uczennic (Andrzej Chyra). Gdy wydaje się, że nie będzie musiała dzielić się ukochanym mężczyzną z inną, przychodzi rozczarowanie.

To zresztą znamienne. Czasy transformacji nie przyniosły bohaterkom wolności ani nowych perspektyw. Kobiety nie potrafią żyć tak, jakby tego chciały ani z kim by chciały. Nie znajdują w sobie wystarczającej odwagi do zmiany, ale wciąż pragną, wciąż czegoś im brak. Samotne, stęsknione miłości i bliskości, a zarazem tą miłością otumanione, tkwią w pułapce niespełnionych marzeń, fascynacji. W pułapce pozorów i konwenansów. Czyżby nie wiedziały, jak zachować się, gdy wreszcie otwarto klatkę? Bo mimo że rzeczywistość dookoła się zmienia – przynosząc powiew Zachodu, mentalność wszystkich wydaje się obciążona duchem minionej epoki. Dosłownie i symbolicznie.

Porównania do kina Ulricha Seidla czy rumuńskiej nowej fali nie biorą się znikąd. W tym świecie wypranym z kolorów Tomasz Wasilewski układa intymną mozaikę kobiecych historii: niby beznamiętną, a jednak przepełnioną chwilami naprawdę bolesną intensywnością emocji. Odsłania ciała bohaterek, ale przez smutne oczy zagląda również w ich duszę. Posługuje się przy tym własnym językiem filmowym. Zarazem pozostawia niedopowiedzenia, pozwalając widzowi zdecydować, jak potoczą się losy bohaterek urwane w decydującym momencie.

Choć Wasilewski zdobył na Berlinale Srebrnego Niedźwiedzia za scenariusz, w którym stworzył przekonujące portrety, nie mniejsze brawa należą się jego aktorkom. „Zjednoczone Stany Miłości” to kino świetnie obsadzone i zagrane. A tytuł trafia w sedno.

Polska, 2016. Reż. Tomasz Wasilewski. Aktorzy: Julia Kijowska, Magdalena Cielecka, Marta Nieradkiewicz, Dorota Kolak, Andrzej Chyra, Łukasz Simlat, Tomasz Tyndyk

powiązane wydarzenia

czytaj także

zobacz także