"Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham". [RECENZJA]

Piotr Guszkowski 21-07-2016

Trzy twarze i rozmowa o ogromnym ładunku emocji. Dokumentalista Paweł Łoziński czyni widzów uczestnikami bolesnego procesu terapeutycznego.

Po wspólnej podróży z ojcem, która miała się dla nich stać rodzajem filmowej autoterapii – a przyniosła konflikt (i dwa dokumenty zmontowane z tego samego materiału), reżyser kontynuuje opowieść o potrzebie rozmowy. Stawia kamerę tam, gdzie chyba nikt dotąd jej nie postawił: w gabinecie terapeuty, nie łamiąc przy tym zasady poufności. Matka z dwudziestokilkuletnią córką odwiedzają profesora Bogdana de Barbaro.

Wydaje się, że trudno o sytuację bardziej intymną. Dwie bliskie sobie osoby i ten trzeci, którego obecność pozwala przełamać impas. Bez niego rozmowa przebiegłaby pewnie według dotychczasowego schematu. A to dlatego, że bohaterki, choć szukają oczyszczenia i potrzebują miłości, nie potrafią ze sobą rozmawiać. Córka już idąc do matki czuje gulę w gardle. Matkę wypełnia ból. „Zaczęłam praktykować jogę, żeby nie zawirować” – przyzna. To ona wypowiada z wyrzutem tytułowe słowa. Brzmią jak szantaż.

Terapeuta traktuje obie kobiety z empatią i uwagą: słucha w skupieniu, dopytuje zaciekawiony, podtrzymuje dialog. Na tym polega jego główne zadanie. Gdy trzeba, prosi, by raniące czy zbyt dosadne słowa zastąpiły takimi, które pozwolą wyrazić się w bardziej precyzyjny sposób. Prostymi pytaniami pomaga nazwać trudne emocje, zrozumieć je i z nimi walczyć – lub przeciwnie – zaakceptować. Wchodzimy w ich świat coraz głębiej.

To oczywiście dopiero początek drogi ku temu, by naprawić wzajemną relację i spróbować od nowa, by przekroczyć ograniczające lęki, oskarżenia, wyrzuty. Drogi, którą trzeba rozpocząć od rozprawienia się z własnymi demonami. Bywa, że wystarczy do tego zmiana narracji. Słowa mogą ranić i niszczyć, ale mają też moc łagodzenia bólu, uzdrawiania.

Mistrzowsko poprowadzone kino, zbudowane prostymi środkami (w kadrze na zmianę twarze trojga uczestników tej psychodramy), a przy tym po prostu ważne. Po pierwsze, przez uniwersalizm pozwala nam identyfikować się z problemami na ekranie. Po drugie, odkłamuje obraz terapii, do której jako społeczeństwo tak powoli się w Polsce przekonujemy.

Polska, 2016. Reż. Paweł Łoziński

 

czytaj także

zobacz także