Truman Show w modzie. Kto zarabia na polskiej modzie i co to znaczy być modnym?

Agata Piasecka 22-11-2016

Czy na polskiej modzie wypada się znać, kto na niej zarabia i dlaczego chcemy wyglądać jak ulubione gwiazdy rozmawiamy z Olką Kaźmierczak*

 Agata Piasecka: Na filmach i książkach wypada się znać. A jak jest z modą, o niej też jest już w dobrym tonie coś wiedzieć?

Olka Kaźmierczak: Moda jest bardzo atrakcyjnym tematem, wręcz popkulturowym. Nigdy wcześniej mówienie o modzie nie było tak modne. Cieszy mnie, że rozmawiamy o niej nie tylko w plotkarskim kontekście, czyli tego co robią znani medialnie projektanci. W Warszawie na pewno wypada się znać na autorskiej, polskiej modzie. Poza stolica ta wiedza jest dużo mniejsza, ale są produkty, które dają taką namiastkę warszawskości, pewnego modowego obycia. Tak jest w przypadku torby Shanghai od Ani Kuczyńskiej czy koszulek z orłem Roberta Kupisza, która zalały całą Polskę. Mam taką zabawną obserwację, że ludziom nie związanym z modą wydaje się, że z osobami pracującymi w modzie wypada o niej rozmawiać. Dlatego często odpowiadam na pytania znajomych, np. jaki krój spodni będzie najmodniejszy tej jesieni.

Kto w Polsce zarabia na modzie?
Przed wszystkim ci, po których się tego nie spodziewamy. W filmie „Truman Show” jest taka scena jak bohater dopływa łódką do końca scenografii i dalej nic nie ma. Mam wrażenie, że niektóre polskie marki mają ten problem, że poza fasadą z wizerunku mają do zaoferowania niewiele. Doskonale obrazuje to przykład Macieja Zienia, który kreowany był na wielkiego projektanta mody, a okazało się, że biznesowo nie dawał sobie rady. Z drugiej strony są takie marki jak LPP [właściciel marek - Reserved, Cropp, Mohito i Sinsay -red.], które traktujemy po macoszemu i mało mówimy o tym, jakim są biznesowym sukcesem.

 W takim razie dlaczego upadła należąca do LPP marka Tallinder?
Tallider upadł, bo nie przynosił zysków. Z punktu widzenia LPP, które ma mnóstwo wydatków, bo m.in. niedługo pojawi się ze swoimi sklepami na słynnym londyńskim Oxford Street nie było dalej sensu inwestować w tę markę. Przyczyną upadku mógł być brak spójności. Tallinder miał być marką premium, a nie miał dobrze zaprojektowanego doświadczenia zakupowego, które sugerowałoby, że kupujemy nie tylko ubranie, ale też historię i opowieść o marce.

 

A jak to jest, że z jednej strony co tydzień odbywają się jakieś targi mody autorskiej, a z drugiej cieszymy się na otwarcie kolejnej sieciówki?

To się nazywa równowaga. Jednym i drugim mogą się interesować ci sami ludzie. Moda funkcjonuje w szerokiej rzeczywistości. Bycie fanem Louis Vuitton nie oznacza, że nie mamy w szafie ubrań z inną metką. Żyjemy w kulturze remiksu, nie lubimy, jak nam się mówi, co jest fajne, a co nie. Dzięki modzie ulicznej i kulturze różnorodności sami decydujemy, co jest modne, co nasz wyróżni. Torebka z vintage shopu może być tak samo rozchwytywana jak Lady Dior za 12 tys. złotych.

W tym wszystkim jest jeszcze moda celebrycka i kolejki po buty od Kanye Westa

Kolekcje gwiazd nas kuszą, bo mamy wrażenie, że razem z rzeczą kupujemy styl życia danej osoby. Konsumenci aspirują do wyglądu swoich idoli, więc nosząc dres reklamowany przez Rihannę, czują się trochę jak Rihanna. Doskonale obrazuje to przykład naszej polskiej La Manii. Te ubrania, w których pokaże się Joanna Przetakiewicz stają się od razu sprzedażowym hitem – są popularne wśród kobiet, które pragną żyć jak Joanna.

Wciąż są przedmioty pożądania?

Pewnie. Teraz to rzeczy marki Gucci, zwłaszcza torebka Dionysus i ubrania Vetements, zwłaszcza koszulki z logo DHL. Co przyznaję, jest nieco absurdalne

 Czym jest bycie modnym?

To zależy, kogo pytasz. Dla jednych bycie modnym to kopiowanie wyglądu ukochanej gwiazdy. Dla innych pójście pod prąd i inspirowanie się stylem berlińskich dresiarzy. Uważam, że bycie modnym nie ma związku z konkretnym stylem, a raczej z byciem sobą.

Jak otwierałaś Akademię Fashion PR Talks spodziewałaś, że jej uczniami będą nie to tylko PR-owcy?

Tak, wiedziałam, że będę kształcić ludzi związanych z szeroko pojętym biznem mody: PR-owców, menedżerów, stylistów, fotografików. Nie spodziewałam się natomiast, że kursantki będą do nas przyjeżdżać z Berlina, Dusseldorfu, Londynu, Irlandii! Jest kilka dziewczyn, które po warsztatach zrezygnowało w pracy, żeby zacząć robić coś zupełnie nowego.

*Olka Kaźmierczak - specka od strategii marek branży mody i lifestyle, założycielka pierwszej w Polsce szkoły biznesu mody Fashion PR Talks i kolektywu POP UP GRUPA zajmującego się budowaniem strategii marek modowych.

czytaj także

zobacz także